Koszmar

Miałem dzisiaj sen. Nie boję się powiedzieć: koszmar.

Siedzimy w grupie kilku osób i rozmawiamy o stopniowym zagarnianiu przez obecną władzę coraz to kolejnych obszarów życia. Media publiczne, władza sądownicza, próba skoku na samorządy, a ostatnio pomysł upaństwowienia samorządu przedsiębiorców (i powołanie czegoś na kształt Centralnej Rady Związków Pracodawców – CRZP).

I wtedy ktoś mówi: Teraz to jeszcze nic. Źle to będzie dopiero wtedy, jak Ojcu Tadeuszowi uda się  przejąć kontrolę nad architekturą w Polsce. I będziemy mieli Licheń w każdym mieście.

Poczułem autentyczny (jak to we śnie), silny, przejmujący strach.

Obudziłem się.